Przygody diabliq'a, czyli ze szwabami potyczki

Blog bedzie brzydki, oblesny, wulgarny, generalnie mozna powiedziec niepoprawny politycznie - wiec jezeli jestes delikatna osoba - daruj sobie. Pomyslne wiatry po wielu perturbacjach przywialy mnie do Niemiec i zamierzam zakotwiczyc tu na jakis czas. Bede tu opisywal moje spostrzezenia na temat Szwablandii, ludzi, absurdow itd. Blog zawierac bedzie moje refleksje i przemyslenia ( nie zawsze trzezwe ) na temat pobytu w tym kraju.

Wednesday, November 01, 2006

Ostatnio nie pisalem, bo nie mialem czasu. Postaram sie krotko opisac co sie dzialo:
1. Berlin
2. Plan zajec
3. Storming
4. AIESEC
5. Kasa

ad.1
Weekend spedzilem w Berlinie. Berlin jest ok.

Widzialem Reichstag ( olbrzymi, mozna tylko sobie wyobrazic jak monumentalnie to wygladalo wewnatrz w oryginale, bowiem durni Niemcy w latach 60 wzieli i zniszczyli cale bogato zdobione wnetrze i zrobili cos w stylu art noveau - czyli powyburzali wszelkie scienne plaskorzezby, zdobienia, poniszczyli zwienczenia sklepien, zamurowali kolumny i w zamian wszysko otynkowali, pomalowali, dodali troche plastiku i zelaza...i ot kurwa...zajebista przychodnia ).

Bylem w muzeum muru berlinskiego ( tak naprawde byl to nie jeden mur, ale caly system roznego rodzaju zapor, jak doszlo do przemian to dzikie tlumy niemcow rozpierdolily prawie caly mur, takze to cud iz chociaz taki kawalek sie ostal )

Potem byla impreza, pilem z Turkami...sa spoko, bo probuja dotrzymac mi tempa......przynajmniej sie staraja.

W sobote bylismy w muzeum Historii Berlina. Zajefajna wystawa....Szlo sie korytarzami roznymi i tunelami i po kolei ogladalo sie rozne pamiatki, zdjecia itp. obrazujace poszczegolne fazy rozwoju Berlina.

Potem bylismy w akwarium, Zahaczylismy o Kaiser Wilhelm Gedachtsnichts Kirche ( z zewnatrz ruina w srodku zajebisty). Niemcy po wojnie go nie odbudowali, gdyz te ruiny maja im i calemu swiatu o wojnie przypominac.

Potem laski poszly do KADEWE ( najwieksze w europie centrum handlowe ), ja z Alim ( Turek ) dzielnie im towarzyszylismy, ale po 20 minutach poszlismy se na kebaba. W tym KADEWE poprostu oczy bolaly od patrzenia na ceny i nazwy marek, do tego nie dalo sie oddychac bo perfumerie to na kilometr bylo czuc. Takze po wyjsciu pachnialem Hugo Bossem, Dior'em i chuj wie czym zmieszanym z zapachem nowych ubran i banknotow 500 euro- ktore pewnie wszyscy
tam namietnie wydaja.

Zjadlem se kebaba ( okazalo sie, ze to co w Polsce gawiedz zowie kebabami to tak naprawde jest doner, bo kebab to poprrostu taki kawal miesa odpowiednio doprawiony - Ali mi powiedzial )

Pojechalismy do hotelu pic wodke, tym razem sie nawet troche nawalilem ( co przy niemieckiej wodce jest nie lada wyczynem )

W niedziele suchoty, a poza tym Pocztdam zwiedzilismy. Zajebiscie duzy park....zgubic sie mozna, co tez gtrupa Turkow nie omieszkala zrobic. Zajebisty palac...chyba ze 3 palace. Generalnie komunisci zniszczyli to miasto. Bo wyobrazcie sobie...piekny barokowy palac, ogromny, bogato zdobiony, a obok blok z wielkiej plyty, badz jakis toporny magistrat rodem z NRD. Wyglada to komicznie.

Potem se wrocilismy do Oldenburga.

ad.2
Juz jestesmy przy koncu ukladania naszego planu sobie.....mamy po 1-2 zajecia dziennie, wiec duzo zwazywszy , ze wogole nie wiem o czym sa te wyklady. Ostatni wzielem se Ogniem i Mieczem i przez 1,5 h czytalem, a wyklad byl.......cos o ekonomii......Generalnie bedziemy mieli duzo pracy jezeli chodzi o zaliczenia. Mamy 3 prace napisac plus jeden egzam ustny......wiec kicha i moje marzenia o wakacjach w Oldenburgu prysly.

ad.3
Generalnei Nasz team przezywa kolejna faze-storming. Jest to faza, w ktorej wszyscy juz na siebie patrzec nie moga, dra ryje na siebie i denerwuja sie nawzajem swoja obecnoscia. Mozna to zaobserwowac na Naszym przykladzie. ale jest spoko...pokrzyczymy, pokrzyczymy, i potem jak juz emocje opadna to jest znowu git....do nastepnej klotni. Czekam na kolejna faze zycia teamu - norming.

ad.4
Oczywiscie nie moge zyc bez AIESEC. Wiec od poczatku sie z nimi spotykam. Naprawde fajni ludzie. Bylem wczoraj na spotkaniu orientacyjnym, ktore dla nowych czlonkow organizuja, a w czwartek ( drugie z kolei takie spotkanie ) to nawet sam mam powiedziec o sobie, co robilem w AIESEC i wogole....po angielsku oczywiscie.

ad.5
Kurwa!!!! Kasa mi sie konczy!. Trzeba robote zaczac szukac, ale tak se mysle, ze bez kasy to tu nie ma co robic. Poprostu bez sensu jest caly wyjazd tylko po to, zeby siedziec w akademiku, bo nie ma sie kasy na nic innnego. Z drugiej strony jak sie pracuje to moze ma sie kase na cos innego, ale nie ma sie na to czasu........i co tu zrobic?