Przygody diabliq'a, czyli ze szwabami potyczki

Blog bedzie brzydki, oblesny, wulgarny, generalnie mozna powiedziec niepoprawny politycznie - wiec jezeli jestes delikatna osoba - daruj sobie. Pomyslne wiatry po wielu perturbacjach przywialy mnie do Niemiec i zamierzam zakotwiczyc tu na jakis czas. Bede tu opisywal moje spostrzezenia na temat Szwablandii, ludzi, absurdow itd. Blog zawierac bedzie moje refleksje i przemyslenia ( nie zawsze trzezwe ) na temat pobytu w tym kraju.

Friday, November 10, 2006

Kurwa piatek i znowu nie wiem co mam robic...z kim pic....gdzie. Trzeba jeszcze prezentacje na srode trobic...kicha normalnie. Ale przynajmniej dobry byl obiad dzisiaj......dali ZIEMNIAKI!!!!!!! Nie jakis ryz makaron czy inne chujstwo.....poprostu ZIEMNIAKI......byly cool.

Nie wiem juz czy pisalem, ale Niemcy wcale nie sa tacy pracowici. Sprobuj cos zalatwic na uniwerku to dowiesz sie, ze w pokoju ktorego szukasz petenci przyjmowani sa tylko np. we wtorki od 8.00 do 12.00 i np we czwartki od 11.00 do 14.00. Normalnie nie przepracowywuja sie te biurwy wszystkie. W bankach to tez wszyscy-pracownicy miesiaca, bo raz w miesiacu chyba pracuja. Wkurwia mnie to, ze w bankach zalatwic mozna cos tylko rano, bo potem to juz zamykaja, a rano wypadaloby na zajecia chodzic. Chyba tylko w Czwartek jest moj bank czynny do 16.00, w inne dni jest on zamykany wczesniej.
Nie ma to jednak jak sekretarka naszego akademika- Frau Ingrid Pabst ( dostala ksywe Pabstowa )...ta to juz wogole przodownica pracy, kiedy do niej nie zajdziesz to u niej URLAB i URLAUB. Powiedzalbym nawet, ze z zawodu jest urlopowiczem.