I znowu jestem chory :/....ilez kurwa mozna....W niedziele w nocy bylo zimno a ja biegalem do pobliskiej stacji benzynowej po wodke i kurna tak mi sie pic chcialo, ze sie nawet nie za bardzo ubieralem...i teram mam za swoje.
A co poza tym. Nie mam pieniedzy i za leniwy jestem zeby sobie robote zaczac szukac. Z tamta mnie wychujali.
W czwartek ma byc u nas impreza w akedemiku, wiec trzeba bedzie cos wypic przed, bo na miejscu browary beda po 1 euro. Fajne jest to, ze w niemieckich akademikach zawsze jest cos takiego jak pub, bar. W Naszym akademiku zawsze mozna wynajac te pomieszeczenie i zrobic impreze, a w sasiednim akademiku to wogole te PINTO jest caly czas otwarte i mozna se browarka trzasnac za 0,60 centow ( co jest najnizsza cena w Oldenburskich Akademikach ) .Ostatnio siedzialem tam w nocy z czwartku na sobote.
Wczale nie czuje zeby moj niemiecki robil sie jakis zajebisty. Ostatnio spostrzeglismy, ze gadamy po polsku caly czas, a ja to po angielsku, bo z Niemcami to sie za bardzo nie skumasz ( sa za bardzo zamknieci ) a reszta ludzi zagramanicznych ktorych poznalem, to po angielsku tylko gada.
Ostatnio robilismy Niemcom prezentacje o Polsce. Padaly pytania w stylu : '' To gdzie wlasciwie lezy ta Polska'', albo....''.....o!! to jest az taka duza?''. Nie czaili kto to jest Nikolaus Copernicus ( wiedzieli, ze jest to slynny Niemiec, ale dlaczego slynny to juz nie wiedzieli ), slyszeli tez o slynnej francuzce Marie Curie.
W sobote bylismy w Bremie. Brema jest fajna.

<< Home