Przygody diabliq'a, czyli ze szwabami potyczki

Blog bedzie brzydki, oblesny, wulgarny, generalnie mozna powiedziec niepoprawny politycznie - wiec jezeli jestes delikatna osoba - daruj sobie. Pomyslne wiatry po wielu perturbacjach przywialy mnie do Niemiec i zamierzam zakotwiczyc tu na jakis czas. Bede tu opisywal moje spostrzezenia na temat Szwablandii, ludzi, absurdow itd. Blog zawierac bedzie moje refleksje i przemyslenia ( nie zawsze trzezwe ) na temat pobytu w tym kraju.

Wednesday, January 31, 2007

hej,

wpis dzisiaj grzecznie dostalem. Katerina mi powiedziala ( ta nauczycielka ), ze faktycznie mieli niezly ubaw ze mnie, ale tez szczegolow nie rozwijala. I powiedziala tez, ze jej rower buchneli.

Oprocztego dostalem wpis z innego przedmiotu, od takej babki nawiedzonej, totalnej germanofilki, u ktorej ordnung ponad wszystko muss sein. Babka normalnie zadaje prace, potem je sprawdza, i znajduje wiecej bledow niz inne nauczycielki, i kaze Ci ta prace przepisywac. Potem dajesz jej znowu do sprawdzenia i nie daj Boze jezeli Ci ostatnim razem jakiegos bledu nie znalazla. To znajdzie go teraz, normalnie, powie, ze wg. kurwa jakiejs reguly z 17 wieku z kurwa jakiegos slownika dla Brandenburgii dolnej wynika, ze dany wyraz powinienes nie przez jedno i pisac, ale przez dwa, i bedziesz dalej przepisywac. A ona poprostu jest nie do zdarcia....

No wiec dzisiaj mamy ta impreze, mam nadzieje, ze nam sie kasa zwroci przedewszystkim, a poza tym, ze sie bede dobrze bawic i ze duzo ludzi przyjdzie.
Ale najbardziej to mam nadzieje, ze ludzie wiedza iz tym razem alkohol bedzie platny.

Ostatnio szedlem se ulica, az nagle doszedly mnie dzwieczne slowa naszej pieknej mowy. dziewczyna mowila do chlopaka. To co powiedziala, bylo bardzo wulgarne i obskorne, az sie diabliq obruszyl i sluchac nie chcial, az potem zaczal sie zastanawiac jakiez to bylo piekne zdanie, ktore padla z ust owej dziewczyny. Zawieralo w sobie maksimum tresci, przy jednoczesnym minimum ilosci uzytych wyrazow. Tak zastanowiajac sie nad tym, te zdanie dowiodlo jeszcze raz diabliqowi jaki piekny jest jezyk polski. Otoz w tam krotkim zdaniu dziewczyna wyrazila swe zwatpienie w meskosc pewnego faceta, jednoczesnie jej slowa zawieraly grozbe iz owego faceta o chuja skroci. I to w szystko , w klarownam zdaniu:

'' Marek, Ty pedale!......ja Ci jaja urwe ! ''

Tuesday, January 30, 2007

Tak jak obiecalem do egzaminu uczylem sie ze 45 min. W piatek zaliczylem jeszcze impreze pozegnalna kolezanki z @, ale twardy bylem, wypilem jednego bronka i jedna szklanke wina. Pogadalem troche z ludzmi, ale generalnei nei bylem w sosie, bo sie egzamem przejmowalem, i kolo 24.00 poszedlem do domu.

Rano wstalem na egzam, czulem sie dobrze. Zaszedlem na miejsce i czekalismy az ta SSmanka wejdzie z naszymi testami. Generalnie usaidlem sobie na pierwszej lawce, co by lepiej ja slyszec i lepiej widziec ( klucz odpowiedzi, ktory miala ze soba ). Ale prukwa i tak wziela go do swojej SSmanskiej torebki schowala to tyle go widzialem.
Generalnie byle troche trudniej niz myslalem, bo musialem sie nawet zastanowic nad niektorymi rzeczami, a leseverstehen to takie dojebala, ze malo tego, ze nie rozumiem co ja lesen, ale wogole nie rozumiem co Ona mnie fragen do tego lesen. Jak wyszedlem z sali to pokazalem jej za to fakasa, ale jej dowalilem nie....:/.

No ale nic to, nie wazne jak poszlo-trzeba to opic. Siedzielismy u mnie w akademcu, przyszly dwie Krasawice, Hamburger byl no i krajanie reszta. Wczesniej ojebalem se wino w pokoju bo sie nudzilem, takze jak juz zrobilem potem ta flaszke w towarzystwie to juz bylem jak ruski termos zkrecony. Juz wszystkich kochalem i wogole tak mi sie ten kraj, miasto i wogole zycie podobac zaczelo, ze klekajcie Narody. I taki rozochocony, letko filuterny pojechalem ( a raczej wsadzili mnie w autobus celem dowiezienia ) na impreze pozegnalna Brytyjki jednej, bo tez wyjezdza z koncem tego semestru. Jezuuuu jak mi sie ta impreza podobala, a najbardziej to mi sie Nasza nauczycielka podobala, ktora owa brytyjka tez zaprosila. Opowiadali mi, ze nie chcialem jej wypuscic i gadalem o czyms z nia, ale nie wiem o czym. Jutro mam dostac od niej wpisy, wiec trzymajcie kciuki.

Wiec ostatecznie wpoadlem juz w ostatnie stadium, tzn.pamietam, ze se tancze ( a raczej poruszam bezwiednie konczynami ) a potem sie budze. Diego ( taki kangur, tez spoko ziom ). Opowiadal mi,ze faktycznie dosc komicznie wygladalem jak tanczylem, a potem w jednej sekundzie usiadlem na wyro i odplynalem. Dobry chlopak mowil, ze mi chociaz puls sprawdzil, czy zyje. Ale co tak naprawde sie dzialo to nie wiem. Rano sie obudzielem. Ktos napisal jakims majonezem Ich Liebe dich, i zaczal pisac ta sentencje od mojej twarzy poprzez ubranie, konczac na podlodze. Jakbym dorwal tych skurwysynow, nogi z dupy im bym powyrywal ! Normalnie cale ubranie zasrane w jakims majonezie !!!! Najgorsze jest to, ze nic nie pamietam.

Dwa dni potem spotkalem na Uni jakichs ludzi, wydawalo mi sie, ze ich skads kojarze, ale po ich smiechu poznalem, ze to oni chyba bardziej kojarza mnie. Diego spotkalem, to mi powiedzail, ze mieli ze mnei niezly ubaw, ale nie chcial mi wyjawic szczegolow. Udawal glupa, ze tak wogole to on niewinny i nic nie wie, a sie zalewal caly czas. I sam nie wiedzialem, czy wyciagac je od Kangura, moze to lepiej tak w nieswiadomosci zyc.

I tak to kurwa jest w tych Niemczech, jak juz sie raz dobrze bawisz to sensacja kurwa na cale miasto i smiechy po katach.

W niedziele suchoty leczone domowym sposobem tzn. piwem pitym w domu.

W poniedzialek byly wyniki i dos dobrze mi poszlo:

Czytynie ze zrozumieniem: 72%
Gramatyka: 92%
Sluchanie ze zrozumieniem : 94%
Pisanie tekstu : 92%

I kurwa generalnie 88% i kurwa diabliq jest najlepszy w swojej grupie i wogole jest zajebisty, bo teraz to jest wogole popularny jakis.....

Dzisiaj mialem egzam z ruskiego, wiec wczoraj tradycyjnie sie nie uczylem. A dzis na egzamie, no....az sie wzruszylem, czulem sie jak w Polsce, poprostu cudownie. Z przodu sami Niemcy, udaja , ze pisza, kazdy ma swoj swiat, ma swoja kartke i wogole nic co wokol go nie obchodzi.
Z tylu sami Polacy ( ok 10 osob ) i kurwa praca zbiorowa! Babka wogole nei interweniowala, mozna bylo ppisac samemu potem spawdzic u kolezanki obok, a ona juz wiedziala, za ta i ta maja inaczej troche, ale ten i ten tak samo. Oczywiscie, obowiazujacym byl migowy praktyczny, albo czytanie z ruchu warg. Przydatna okazala sie tez umiejetnosc cichej rozmowy na dystans.Niemcy patrzeli na Nas i sie smieli, ale smieli sie na zasadzie, ze: '' O La Boga? Coz tez oni robia ? O la boga To tak mozna? '' . Jak to co kurwa robia : kontrolnaja rabota !?
Dusza w Narodzie nie ginie!

no i teraz sie siedze, zaraz se pojde do akademca, jutro robimy polish party, wiec trzeba dzisiaj browarow nakupywac i zakupy generalnie zrobic

Friday, January 26, 2007

cos dla poczatkujacych w nauce angielskiego :

I feel train to you - pociagasz mnie.
village killed by boards - wiocha zabita dechami.
no becouse - niebo
cleaner - czysciec
it was baking - pieklo
Highway to hell - autostrada na Hel
I tower you - wierze Ci
with no weight - zniewaga
don't boat yourself - nie ludz sie
White Underwood - Biala Podlaska
white without - bialy bez
polish ice is very cheap - polski lud jest bardzo ubogi.
Oftenhide - Czestochowa
thank you from the mountain - z gory dziekuje
I willtel you without a garden - powiem Ci bez ogrodek
i wiele innych.

hej!
wiec jutro mam egzam z Niemca i wogole sie tym nie przejmuje. Dzisiaj zrobila nam probny i tak bez przygotowywania mialem wyniki takie:

Höreverstehen : 9,5/14
Leseverstehen : 14/14
Grammatik : 22/24
Schreiben : 23/25

Wiec nie powinno byc zle, to sie chyba nawet juz wogole uczyc nie bede, bo juz zreszta i za pozno i tylko sobie metlik w glowie niepotrzebny zrobie. A wogoole musze dzisiaj isc na impreze, wiec sami widzicie, ze tu nie ma warunkow, zeby sie uczyc.

Mam kompa, kupilem od jakiegos stowarzyszenia studentow Katolickich. Dalem za niego 25 euro.
Full wypas normlanie : cale 4 GB, 32 RAM, ale ma programy powgrywane, monitor, klawiature i nawet kabel do neta mi dorzucili, takze jest duza doza prawdopodobienstwa, iz bede miec internet , jak sie tylko pofatyguje do administaratora. Mielismy z Kaska tachac ten sprzet i piechota do Nas doniesc, ale po 100 metrach z monitorem w rekach zauwazylem, ze mi predzej rece urwie niz to chujstwo doniose, wiec zadzwonilismy po kumpla co by przyjechal.

Co prawa nie mam listwy , ani rozgaleziacza zadnego. Wiec moj cud techniki wyglada mniej wiecej tak. Kolo okna jest wlaczona wieza, nastepnie przeciagnieta na maksa az pod srodek pokoju, zeby mozna ja bylo polaczyc z monitorem, a monitor do przeciwleglego kontaktu. Na srodku mam myszke i klawiature, wiec sie musze niezle wyginac, zeby widziec gdzie klikam. Ale nic to!

Potem opijalem ten komputer. Najebalem sie, gdyz nie mialem innego wyjscia. dalsza czesc znam tylko z opowiadan, a mianowicie zszedlem do Nas na dol do Keller bo tam impreza byla. Tanczylem z Monia nawet w parze, przy techno ( to jest dopiero wyczyn ), potem oczywiscie musialem sobie isc na miasto, na dicho ( a po kiedo grzyba to ja nie wiem ). Ocknalem sie gdzies na jakiejsc ulicy, nie wiem gdzie, snieg padal, zimno bylo i ani zywego ducha. Troche poszukalem sobie drogi powrotnej, ale dzieki Bogu jakos trafilem.

Wczoraj meczyly mnie kac okrutny i suchoty do tego. Ale nawet na zajecia poszedlem.

Dzsiaj zauwazylem, ze mam jednak brudno w pokoju i przydaloby sie ten syf ogarnac, ale to moze potem.


bis dann

Tuesday, January 23, 2007

A co poza tym?

Generalnie malo sie dzieje, trza jakos zycie zaczac porzadkowac. Np. od pewnego czasu nie pijam juz sam. Moze dzisiaj zrobie jakis wyjatek.

Dlaczego tutaj nie pije tak jak np. zaprzyjaznieni alkoholicy przebywajacy na Kuracji Podtrzymywania Uzaleznieina w Portugalii skrot (KPU) potocznie zwana Socrates-Erasmus.
Po pierwsze primo:
bo trzeba na to kasy, jak ktos mnie zna to wie, ze ja za piwem nie przepadam, a wodki to duzo musze w siebie wlac, zeby sie dobze bawic, a to wszystko kosztuje.
Drugie primo:
nie ma za bardzo z kim, nie mam tutaj takiego towarzystwa jak w Polse, ze jak ma sie wolny wieczor, to zawsze wiadomo co bedzie i gdzie sie udac.
Trzecie primo:
Zapomnialem co mialem napisac.

Poza tym trza by sie bylo za te prace zabrac, ale cos tak czuje....dziwne opory jakies.

W sobote mam egzam z Niemca, ale niestety nie moge sie nan nauczyc, gdyz w piatek mam impreze @, a uczyc sie przed piatkiem to bez sensu, bo sie zapomni wszystko do soboty przeciez.

Generalnie zeby nie @ to wogole bym tutaj sczczezl i zasechl. Ostanio byla fajna imprezka. Kai mial urodziny i o dziwo wygladalo to jak w Polsce. Nawaleni ludzie, krazacy od pokoju do pokoju, gadajacy od rzeczy, a nawet o zgrozo...tanczacy. Jak se juz wypilem to po niemiecku to kurwa lepij niz Putin chyba gadalem. Szkoda, ze po tym semestrze sopro ludzi z @ wyjezdza.

Wogole sporo sokratesowcow wyjezdza, mam nadzieje, ze przyjada nowi, i ze bedzie ciekawiej. Bo naprawde, okreslilbym tego Sokratesa na 6 ( w skali od 1 do 10 ).

Jutro jest u Nas w burdelu impreza techno. Chuj z impreza, ale nawalic sie zawsze mozna, Wiec mam nadzieje, ze zjawi sie pare osob. I kto wie....moze potem nawet na dyskoteke pojde .....

A generalnie na obiad dobra ryba dzisaj byla.

Ad.3
Dlaczego diabliq ostanio jakos swiat nie lubi?

Gdyz to jest tak, przez caly tydzien chata jest totalnie rozwalona, brak dywanow, poprzestawiane krzesla, stoly, rzeczy z polek na podlodze, brak zaslon i firanek – generalnie burdel. Wszedzie walaja sie jakies scierki, szmatki, wiadra, miski, bo kazde rzecz trzeba umyc inna szmatka maczana w innej misce z woda wymieszana z innym kurwa ludwikiem. Nic nie mozna znalezc, gdyz generalnie wiekszasc gratow mniejszych i wiekszych robi sobie w tym sczczegolnym tygodniu obiegowke badz to do pralni, suszarni, a jak nie to chociaz do kuchni, lazienki, albo ostatecznie na podloge chociaz.

Brak jest ciszy i spokoju, bo zawsze cos sie krzata po ktoryms z pokojow, szura, przestawia, wyciera, trze, badz chociaz niewidzialne pajeczyny zdejmuje. Owa Putzfrau ma ambicje wyczyscic moj pokoj poczynajac od zyrandola, poprzez pudelko zapalek, konczac na moim malym palcu u stopy. Oczywiscie nikt nie mysli, zeby wtedy diabliqowi jakis smakowity obiad przygotowac, a gdzie tam!!!! Czystoscia sie nazryj i Wezyrem zapij!
Wreszcie po tygodniowym Armageddonie w moim pokoju mam cudowne, wygladajace tak jak tydzien wczesniej kasetony, blyszczace tak jak tydzien wczesniej meble i nowy obrus na stole.

Trzeba jeszcze choinke przeciez ubrac. Choinke kurwa......6 drutow w jakims plastiku niby, a i tak zawsze sie zastanawiasz jak te bombki pierdolone porozmieszczac, zeby czerwona nie kolo czerwonej, albo zlota nie kolo zlotej, jeszcze wepchnij gdzeis lancuch, wczesniej lampki porozmieszczaj ( jak masz szczescie to w tym roku dzialaja, nie trzeba ich reperowac i prad Cie nie pierdolnie ) i owy szczyt nowoczesnej mysli techniczno-chemicznej, owy substytut natury zajmuje Ci polowe Twojego ulubionego stolu. A wyglada oczywiscie pieknie, gdyz nie ma innego wyjscia. Wyglada doslownie jak Turban w Niemczech, poobwieszany czym sie da, byle duzo i z daleka widocznie.

Nie mysl sobie, ze jak uciekniesz z krzykiem z domu to na ulicy bedziesz mial spokoj. Po oczach daja Ci lasery i neony. Zewszad atakuje Cie Boze Narodzenie wspierane przez ( sciagnieta ze wschodu ) 6 Armie dowodzona przez Dziadka Mroza, oddzial specjalny reniferow bojowych , do tego ( sciagnieta z z achodu ) 3 Armia Swietych Mikolajow. Zewszad szerza tez dywersje rozne skrzaty, sniezynki, balwanki, gwiazdki, oraz brygada rozpoznawczo-dywersyjnaa pod tajnym kryptonimem : ‘Swiateczna Promocja’. Tak to jest wojna! Przezyja tylko najlepiej uswiadomieni !
Zakazalbym tych Swiat, wprowadzil specjalny zapis w Konstytucji : ‘Wszelkie dzialania o charakterze nazistowskim, oraz probozonarodzeniowym uznaje sie za zakazane’. Nastepnie w KPK ustanowilbym kary np. za sprzatanie mieszkania w okresie 14-24 grudzien-dozywocie, za emanowanie tresciami bozonarodzeniowymi-lagry, za szmuglowane stroju swietego mikolaja-2 letnia izolatka, za zaswiecanie ulic-roboty publiczne ( preferowane budowanie autostrad tepa lyzka ). Moze by sie ludzie opamietali.

Chcialbym napisac co bym zrobil z swietym mikolajem jakbym chuja dorwal, ale to by bylo za bardzo drastyczne. W kazdym razie pamietam, ze jak bylem maly to mi nie dal mazakow samozmywajacych sie, bo rodzice powiedzieli, ze nie mogl on ich w sklepie znalezc. Zadna to wymowka, ja pamietam i jeszcze sie z nim policze.

ad.4
Sex z Niemka : brak
Wygranej na loterii : nie stwierdzono.

:)

Thursday, January 11, 2007

Hej Drodzy Czytacze i Czytaczki :)

Pazdraulaju z Nowym Hodam :)
Problem z tym blogiem jest taki, ze jak mam chcice na pisanie to nie mam kompa, a jak mam kompa to se wole czytac niusy o Dodzie z pudelka.pl niz pisac o swym nieciekawym zyciu.

Nie wiem czy wyrobie sie dzisiaj, ale jak tak to bedzie to baaaaaaardzo dluga powiesc. Kurwa, dlaczego promotor nie zaliczy mi tego bloga na poczet pracy magisterskiej....juz bym czesc mial.

1. Podroz do Polski i nazad.
2. Co sie w kraju Powstan Narodowych robilo.
3. Dlaczego diabliq swiat nie lubi.
4. Co po przyjezdzie? ( sex z Niemka, wygrana w niemieckej loterii - czytajcie bo fajne ).



ad.1 Do Polski wybralem sie Lotewska linia autobusowa ECOLINES. I to byl blad. Kiedys wsadzalem palce do kontaktu i to byl blad z tego samego rodzaju. A mianowicie trzeslo diabliqiem ze wzburzenia, tak go wkurwiali czasami.

Zaczelo sie od tego, ze przezornym bedac diabliq wyjechal do Hamburga ( bo stamtad mial autobus do Bialego ) 9 godz wczesniej. Myslal sobie, ze z jego szczesciem, nawet jak mu sie totalnie pojebie i do Hannoveru zajedzie zamiast do Hamburga, to zawsze bedzie czas, zeby sie zawrocic. A tu pech. Z nieprzyjemnych spraw to mu sie tylko metalowe kolko w torbie przy pasku, ktorego nie uzywal urwalo. A poya tym nic, i po 3 godz. byl juz na miejscu i o zgrozo.....nawet miejsce, z ktorego bus mial odjezdzac znalazl po 0,5 godz, a nie jak zakladal po 2 godz. Takze caly plan poszedl w pizdu i dupa diabliqa siedziala 6 godz. na ZOB w Hamburgu, uszy sluchaly przez pare godzin tej samej plyty, rece trzymaly ksiazke, oczy czytaly ta ksiazke, bezczelnie przygladaly sie ludziom, lubieznie kobietom, filuternie sprzedawczyni z Orbisu, ktora w swoim okienku tez stala pare godzin. Nogi w tym czasie przeszly 136 razy ZOB naokolo, raz zaszly do Magnonaldu, ale do kibla to juz sie lenily isc. Mozg w tym czasie byl juz w Polsce.

W koncu autobus podjechal. Z przerazeniem stwierdzilem, ze ruscy, ktorzy siedzieli kolo mnie na dworcu, ktorzy na poczatku byli trzezwi, a w miare uplywajacego czasu, alkoholu w butelce oraz pieniedzy w portfelach, bardziej jacys tacy spiacy sie stali, az w koncu dali upust fantazjom swojego zaladka pod lawke, no, ze wlasnie Ci ruscy laduja sie do mojego autobusa. Nic to – pomyslal se diabliq.

Wychodzi hostessa, okazalo sie, za naokolo mam samych ruskojezycznych ( lacznie z hostessa ). Wygladalo to tak, ze to Ty podchodziles do tej stiulardesy, zeby spawdzic swoj bilet, nie zeby ona sie fatygowala....przeciez to taka ciezka praca. Przy mnie zdobyla sie na odrobine wysilku, wziela moju bilet do reki i skazala : ‘ szto eta ?! ‘. Nie, ze przepraszam, ale ten Pana bilet jakis dziwny, tylko tak po chamsku. Wogole nie czula sie zaklopotana, kiedy mowilem do niej po angielsku , a ona nie kumala ( uznala, ze to ja mam problem ).

To jeszcze nic. Zachodze se na tyly owego Rydwanu Sztuki Obslugi Klienta celem wpakowania walizki wodki, zwanej dalej bagazem, do bagaznika. Ponizej dialog miedzy mna a kierowca, ktory pakunki pakowal :

K: - Kuda?!
D: Bialystok.
K: Zdac !
Koniec dialogu.

Ale w koncu ruszylismy. Stiulardesa jeszcze raz podeszla do mnie i najmilej chyba jak umiala, tonem nieznoszacym sprzeciwu powiedzaiala : ‘Biliet....’. W poplochu dalem jej wszystko co mialem.

Mysle, ze sovieci wymazali im poprostu ze slownikow takie wyrazy jak dziekuje, prosze, przepraszam, spierdalaj, wal sie na ryj. Gdyz uzywali Oni zwrotow jednowyrazowych najczesciej okraszonych odpowiednia tonacja, typu : ‘ Kuda?!’, ‘Bileit....!!!’ Kierowca Noe i jego zonka- stiuardesa ( jezeli Noe mial zonke) zachowywal sie tak, jakby byli Panami Naszego zycia i smierci, jakby decydowali o tym czy Nas zabiora czy nie. Paranoja poprostu.

Generalnie jeszcze raz napisze nazwe tego przewodnika : ECOLINES

Jak zwykle nie moglem spac w Autobusie, bylo ciasno, nie wygodnie i puscili jakis film, widzialem tylko urywek jak ktos wsadzal reke w dupe slonia i dalej juz nie ogladalem.

Kiedy przekroczylem granice. Moaj pierwsza mysl byla - yesss moja wodka tez ja przekroczyla, a druga: yesss...nareszcie w Polsce ( seryjnie pisze ). Trzecia mysl – gdzie by tu kupic fajki?. Ale naprawde jak ja sie cieszylem, ze jestem w koncu w Polsce. Jak szczerbaty z sucharow, jak lysy z grzebienia, no poprostu irracjonalna radosc. Opusczczam sobie niemiecke autostrady, czyste, cale, piekie oswietlone i wyjezdzam za przejscie w Swiecku: cicho, glucho, ciemno, zadnych oswietlen... i co to jest za smieszna dziurawa sciezka ktora jedziemy – pomyslalem sobie. Mimo pierwszego zniechecenia, dalej bylem pelen animuszu. Jak obudze sie rano, zobacze moj piekny kraj za dnia, to dobiero bedzie lux powidla. Nic to – pomyslal se diabliq, zaczekajmy.

Ranek....ranek. Hmmmm...nie spalem cala noc, powody j.w. W koncu odwazylem sie odslonic zaslonke w oknie. Niestety byla to Warszawa. Pada, bloto, szaro, wszystko rozmokniete, na poboczu drogi male, sympatycznie urzadzone przez tubylcow wysypisko smieci, dalej fragmenty trawnika typu surviver, bo ten typ niesurviver juz psy dawno osraly.

NIE!!!!!!! Kurwa!!!!!! Durna Warszawo, zepsulas mi wrazenie. Warszawo, nie daruje Ci tego poranka!!!!!!

No i zajechalem se do Bialego , a potem do Hajnowki i niestety, z ciezkim bolem serca, z atakiem kolki, pekajacym wyrostkiem, zaczatkiem choroby psychicznej musze stwierdzic:

W Polsce jest syf! Niestety, ale na ulicach, kolo domow, na trawnikach jest syf. Nie dbamy o to nalezycie, trzeba uderzyc sie w piersi i to zmienic koledzy i kolezanki.

Mam nadzieje, ze powyzsza deklaracja nie wzburzyla nikogo az tak bardzo.


Ad.2

W Polsce musialem sie spotkac z kumplem zaraz ( takie lokalne BBC ). On wie wszystko o wszystkich, wiec dobrze sie dowiedziec paru rzeczy za wczasu.

Wypilo sie flaszkie przy tym, albo i ze dwie.

Potem pojechalem do babci swieta spedzac z czescia rodziny, ktora tylko na katolickie swieta moze do Nas przyjezdzac. Nota bene czesc tej rodziny jest teraz w Iraku, bynajmniej nie na wycieczce.

Wypilo sie jedno flaszkie, bo z babcia to tak jakos nie wypada wiecej.

Wrocilo sie do domu, poopierdalalo, az milo, popierdzialo w stolek przed kompem, polezalo chujem do gory, pochodzilo sie na seanse filmowe w miejscowym muzeum....przy czym zaznaczyc trzeba iz.....

Wypilo sie pare browcow.

.....pozwiedzalo sie stare miejsca ( czyt. Puby ), przy czym zaznaczyc trzeba iz.....

Wypilo sie pare browcow.

Bylo sie w Bialowiezy postraszyc zubry, bylo sie w Bialymstoku u fryzjera J ( oczywiscie przy okazji ).

Wtedy sie nic chyba nie wypilo.

Potem byl Sylwester.

No wtedy to sie wypilo.

Generalnie impreza jakie lubie, czyli zamrazalnik nie domyka sie od wody. Daleko do miasta, wynajety domek, wkolo zywej duszy, tylko dwa jeziorka i chlew. Kolejnie dni zlewaja Ci sie plynnie w niespojna calosc. A wiec kladzies sie spac gdziekolwiek, ale pamietasz, ze ciemno bylo, potem sie budzisz i znowu ciemno i nie wiesz jaki to dzien, czy wodka jeszcze zostala i co sie z Toba dzialo. Ale to nie wazne, jak juz wstaniesz to pijesz dalej. Wlasnie takie imprezki lubie najbardziej.

Oczywiscie dla najbardziej wytrwalych pozostaja jeszcze nocne rozmowy. Wiadomo, za najbardziej chodliwym tematem jest wtedy, religia , polityka, kwestie narodowosciowe itp.

Bylo tez duzo browarow, zarcie dobre, a kartofle to takie wyjebiste byly, ze normlanie mozna bylo prosto z garnka jesc ( az piszac to mi sie jesc zachcialo kartofli ).

Po dwoch dniach wstalismy, wypilismy, i zdecydowalismy nawiedzic domy Nasze przed swietami. Zajechalismy jeszcze do Bialego zlozyc serdeczne zyczenia noworoczne koledze.

I wypilismy flaszke przy tym.

No i wieczorem wtoczylem sie do domu. 2 styczen byl.

Potem to juz sie czlowiek nad wyjazdem musial zaczac zastanawiac. Co kupic, co zabrac, gdzie to pomiescic, kto urodzi na to wszystko kase ?. Ale przynajmniej zarcia nabralem od chuja.

Potem pomyslalem sobie, ze kurna nie chce mi sie nigdzie stad ruszac. Zostaje kurwa! Zadna Ingrid Pabst, ani zaden doktor Wrona mnie stad nie wyciagnie! Klade lache na te sokratesy, umowy, a chuj, moze i wojna miedzy Polska a Szwabia byc za to. Bez walki sie nie oddam. Moga mnie ekstradycja potraktowac, pradem, obozem takim z drutem kolczastym, makaronem z sosem, kaseta Tokio Hotel....i tak kurwa nie pojade!!!!!! Nie pojade i juz !

Potem wytrzezwialem i zaczalem sie pakowac.

Swiat w tym roku to nie mailem jako takich, bo pierwszego dnia musialem wrzucic moja dupe do autobusa cudownej linii ECOLINES. Wiec co to za swieta?

I nic przy tym nie wypilem.

Teraz musze isc do akademca. Reszte streszcze potem.

Hej Drodzy Czytacze i Czytaczki :)

Pazdraulaju z Nowym Hodam :)

Problem z tym blogiem jest taki, ze jak mam chcice na pisanie to nie mam kompa, a jak mam kompa to se wole czytac niusy o Dodzie z pudelka.pl niz pisac o swym nieciekawym zyciu.

Nie wiem czy wyrobie sie dzisiaj, ale jak tak to bedzie to baaaaaaardzo dluga powiesc. Kurwa, dlaczego promotor nie zaliczy mi tego bloga na poczet pracy magisterskiej....juz bym czesc mial.

1. Podroz do Polski i nazad.
2. Co sie w kraju Powstan Narodowych robilo.
3. Dlaczego diabliq swiat nie lubi.
4. Co po przyjezdzie? ( sex z Niemka, wygrana w niemieckej loterii - czytajcie bo fajne ).

ad.1

Do Polski wybralem sie Lotewska linia autobusowa ECOLINES. I to byl blad. Kiedys wsadzalem palce do kontaktu i to byl blad z tego samego rodzaju. A mianowicie trzeslo diabliqiem ze wzburzenia, tak go wkurwiali czasami.

Zaczelo sie od tego, ze przezornym bedac diabliq wyjechal do Hamburga ( bo stamtad mial autobus do Bialego ) 9 godz wczesniej. Myslal sobie, ze z jego szczesciem, nawet jak mu sie totalnie pojebie i do Hannoveru zajedzie zamiast do Hamburga, to zawsze bedzie czas, zeby sie zawrocic. A tu pech. Z nieprzyjemnych spraw to mu sie tylko metalowe kolko w torbie przy pasku, ktorego nie uzywal urwalo. A poya tym nic, i po 3 godz. byl juz na miejscu i o zgrozo.....nawet miejsce, z ktorego bus mial odjezdzac znalazl po 0,5 godz, a nie jak zakladal po 2 godz.
Takze caly plan poszedl w pizdu i dupa diabliqa siedziala 6 godz. na ZOB w Hamburgu, uszy sluchaly przez pare godzin tej samej plyty, rece trzymaly ksiazke, oczy czytaly ta ksiazke, bezczelnie przygladaly sie ludziom, lubieznie kobietom, filuternie sprzedawczyni z Orbisu, ktora w swoim okienku tez stala pare godzin. Nogi w tym czasie przeszly 136 razy ZOB naokolo, raz zaszly do Magnonaldu, ale do kibla to juz sie lenily i

Hej Drodzy Czytacze i Czytaczki :)

Pazdraulaju z Nowym Hodam :)

Problem z tym blogiem jest taki, ze jak mam chcice na pisanie to nie mam kompa, a jak mam kompa to se wole czytac niusy o Dodzie z pudelka.pl niz pisac o swym nieciekawym zyciu.

Nie wiem czy wyrobie sie dzisiaj, ale jak tak to bedzie to baaaaaaardzo dluga powiesc. Kurwa, dlaczego promotor nie zaliczy mi tego bloga na poczet pracy magisterskiej....juz bym czesc mial.

1. Podroz do Polski i nazad.
2. Co sie w kraju Powstan Narodowych robilo.
3. Dlaczego diabliq swiat nie lubi.
4. Co po przyjezdzie? ( sex z Niemka, wygrana w niemieckej loterii - czytajcie bo fajne ).

ad.1

Do Polski wybralem sie Lotewska linia autobusowa ECOLINES. I to byl blad. Kiedys wsadzalem palce do kontaktu i to byl blad z tego samego rodzaju. A mianowicie trzeslo diabliqiem ze wzburzenia, tak go wkurwiali czasami.

Zaczelo sie od tego, ze przezornym bedac diabliq wyjechal do Hamburga ( bo stamtad mial autobus do Bialego ) 9 godz wczesniej. Myslal sobie, ze z jego szczesciem, nawet jak mu sie totalnie pojebie i do Hannoveru zajedzie zamiast do Hamburga, to zawsze bedzie czas, zeby sie zawrocic. A tu pech. Z nieprzyjemnych spraw to mu sie tylko metalowe kolko w torbie przy pasku, ktorego nie uzywal urwalo. A poya tym nic, i po 3 godz. byl juz na miejscu i o zgrozo.....nawet miejsce, z ktorego bus mial odjezdzac znalazl po 0,5 godz, a nie jak zakladal po 2 godz.
Takze caly plan poszedl w pizdu i dupa diabliqa siedziala 6 godz. na ZOB w Hamburgu, uszy sluchaly przez pare godzin tej samej plyty, rece trzymaly ksiazke, oczy czytaly ta ksiazke, bezczelnie przygladaly sie ludziom, lubieznie kobietom, filuternie sprzedawczyni z Orbisu, ktora w swoim okienku tez stala pare godzin. Nogi w tym czasie przeszly 136 razy ZOB naokolo, raz zaszly do Magnonaldu, ale do kibla to juz sie lenily i